<title_newspaper="Przekrój">
<title_article="'Niekompetencja?' - skąd znowu!">
<author_1="Janina Kozłowska">
<language="pl">
<style="press">
<year="1954">
<month="12">
<date="1954-12-05">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Ale się w naszym biurze zakotłowało! Na liście kandydatów do Rady Narodowej znalazły się nazwiska jednego z mistrzów sportu, kilku młodych ludzi pracujących w handlu miejskim, oraz artysty scenicznego. I zaraz poszło gadanie! Co taki wart, skoro jego jedyną umiejętnością jest umiejętnie dać się bić i bić innych (ludziom myliły się dyscypliny sportowe). Albo: uznaję talent aktorski, ale skąd on ma wiedzieć jak kieruje się sprawami miasta? Albo: co? ekspedientka radną? a cóż się ona może znać na tym? — Jednym słowem uczepili się niektórzy argumentu „niekompetencji" i plotą, bo im się w ogóle nic w Polsce nie podoba. O co bowiem chodzi? Wszystko podlega przecież zainteresowaniom rady. A skoro wszystko, to tym lepsza będzie rada, im więcej będzie w niej przedstawicieli różnych, najróżniejszych zawodów i instytucji. Nie chodzi o to, by stary aktor znał się na przemyśle terenowym, ale nikt lepiej od niego nie wytłumaczy reszcie kolegów w radzie spraw aktorskich, nikt nie będzie lepiej bronił spraw kultury teatralnej. Nikt wreszcie lepiej niż on nie przypomni radnym od komunikacji o jakiej wieczornej godzinie należy „kłaść spać" tramwaje i pociągi elektryczne, by ludzie mogli wrócić z teatru do domu. Nikt lepiej od mistrza sportu nie wytłumaczy radnym od budownictwa, że mamy za mało basenów i w ogóle za mało boisk. Nikt lepiej od sprzedawczyni nie będzie mógł ujawniać błędów dystrybucyjnych. I nieraz cenniejszą może być w radzie sprzedawczyni MHD niż dyrektor tej instytucji, gdyż opinia dyrektora i tak trafia do czynników kierowniczych, a głos sprzedawczyni będzie — jako głos krytyki oddolnej — najlepiej właśnie słyszany w radzie.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
